Tylko dziewczyna wyszła to wybuchnąłem śmiechem, jaka ta zabaweczka cudowna~! Garuś spojrzał się na mnie dziwnie.
- Nie rozumiem z czego się cieszysz...
- Z tych emocji~!
Jak się spodziewałem mam sporo pracy, czyli zarwę nockę~! Trudno~! Musiałem jednak teraz wstać. Zamknąłem laptopa i wychłeptałem całą kawę, potem szeroko uśmiechnąłem się do Garusia.
- Zrób mi więcej kawy~!
- Nie, mieszanie leków z kawą to nie jest dobry pomysł, a poza tym, ty masz spać.
- Ale doktorku~!-jęknąłem.- Muszę iść się umyć... Cały się lepie...
- Później ci pomogę, teraz podam ci leki.- wziął z biurka jakąś monstrualną strzykawkę, na widok której dostałem gęsiej skórki.
- Chyba żartujesz... Nie dam sobie tego wbić...- zrobiłem przerażone oczy.
- Nie ma rady...- zbliżył się do mnie i już miał mi to wbić, ale pchnąłem go i strzykawka poleciała na podłogę tłukąc się.- Co ty kur... Ah nie ważne, idę po drugą, zaraz wracam.
Tylko gdy wyszedł zacząłem wychodzić z łóżka, noga tak bolała, że prawie nie mogłem nią ruszać. Jednak udało mi się jakoś wstać, w końcu jestem bogiem, nie~? Dał mi się też we znaki niedobór krwi, ale sunąłem dzielnie do przodu co chwila się potykając. Musiałem stąd uciekać~!
Gdy wyszedłem z pokoju to byłem cały spocony. Teraz to na pewno będę musiał się umyć~!
Gdy tak dreptałem to doszedłem do wniosku, że muszę sobie kupić kule do podpierania się, bo nie usiedzę przecież w łóżku~! Usłyszałem jak Garahart wychodzi z piwnicy. Oj~! Jeśli się nie pospieszę to mnie dorwie, skrzyczy i jeszcze nie wiadomo co~! Pech chciał, że tak zabolało, że upadłem. I wtedy mnie Garuś zauważył.
- Will! Dlaczego ty..?!
- Nie~!- krzyknąłem.- Ja nie jestem koniem! Taką igłę możesz sobie w dupę wsadzić!
Zaśmiałem się, bo po zastanowieniu to byłoby bardzo śmieszne.
- Nie mam innych igieł!
- Dlaczego bóg musi tak cierpieć~!?
- Właśnie nie chcę byś cierpiał.- zrobił zmartwioną minę.- Cały czas masz gorączkę, twój stan jest ciężki, a ty sobie wyłazisz z łóżka. Zobaczysz! Tym razem podepnę cię do kroplówki i pozabieram komórki i laptopa!
- Nawet się nie waż~!- zrobiłem zszokowaną minę.
Garahart chciał do mnie podejść z tą wielką strzykawką, ale we własnej obronie pociągnąłem za dywanik na którym stał i potem kopnąłem go w zadek. Garuś poleciał na drzwi~! Drzwi jednak się zerwały i wyleciał na podwórko~!
Zacząłem się strasznie śmiać, no bo to przecież było śmieszne! Zobaczyłem też Hiran stojącą przy motorze, też się śmiała.
- Sory Garuś~! Ale to było konieczne~!
Garahart powstał. To mógłby być ciekawy tytuł filmu~! Powstanie Garaharta z błotnych odmętów~! Ja chcę być reżyserem~! Albo mogę grać samotną dziewicę~!
Ale wracając do tematu, Garahart spojrzał na mnie wściekle.
- Teraz to pożałujesz... Już się nad tobą nie zlituję!- krzyknął na końcu.
- Oj... Dobra~! Przepraszam~! Gar... Ja ni chcę by bolało...~!
[Garahart?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz