Cholera. Jak mnie ten koleś wkurwił! Chętnie strzeliłabym mu ze trzy kulki w łeb,
a potem patrzyła jak mu ten głupi uśmiech schodzi z twarzy, razem z krwią, ale,
po pierwsze została mi tylko jedna kulka, a po drugie, jeśli był moim szefem,
to mogło się to dla mnie źle skończyć… chociaż jak widzę pewnie ma wielu
wrogów… może uczyniłabym im przysługę? Ale dość myślenia muszę coś zrobić.
Popatrzyłam na tego głupkowatego szczyla i się uśmiechnęłam. Lekko docisnęłam
spust, na tyle by go wystraszyć, przez sekundę widziałam na jego twarzy
pomieszanie zaskoczenia ze strachem… Gdy już kulka miała wystrzelić, ja szybko
opuściłam broń. W rezultacie koleś dostał w udo, tylko, że on nic sobie z tego
nie robił. Popatrzył na dziurę i roztaczającą się po spodniach krew. Dotknął
teraz czerwono- czarnego materiału i zrobił zatroskaną minę:
- No wiesz, co- Zaczął- to były moje ulubione spodnie… - Co jest kurwa! Czy ten
facet był ze stali czy jak!? O matko! Co ty mu zrobiłaś?! Daj mi mu pomóc…
przepuść mnie! Cholera, gówniara się odzywa. Nie mogę dać jej pomóc, temu
skurwielowi. Prędzej zginę niż pokażę mu tą miłą ślicznotkę! Wypuść mnie!!!!
Ahhhh…. to boli! Debilka jedna popieprzona, sprawiając mi ból, robi to samo
sobie! Skuliłam się i złapałam za głowę, nawet nie wiecie jak bardzo donośny i
piskliwy głosik teraz mi wrzeszczał w łepetynie.
Wstałam i podbiegłam do rannego. Był blady, ale nie dawał po sobie poznać, że
coś jest nie tak. Znowu musiałam sprzątać po tej stukniętej suce:
- Zejdź z tego blatu.- Powiedziałam. Facet popatrzył na mnie lekko zdziwiony,
ale po chwili wiedział już, co jest grane.- Tylko powoli, musisz uważać na
nogę. Mieszkasz gdzieś blisko? Musimy pójść do mojego motoru.
<Williamie?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz