poniedziałek, 14 października 2013

O Hiran c.d Williama


Popatrzyłam na szczątki łóżka i się zaśmiałam.
- Nie będę tego sprzątać!- Wskazałam palcem cały ten bałagan i znowu się zaśmiałam. Nie mogłam się powstrzymać. Śmiałam się do łez, a Will patrzył na mnie jak na idiotkę. O matko to takie słodkie!
- Dobra dość tego!- Podeszłam do rozwalonego łóżka i podałam rękę Willowi.- Chodź. Przeniosę cię do twojego pokoju. Ten bałagan najwyżej uprzątniemy później.- Will złapał mnie. Niestety moja ręka mnie zawiodła i facet z powrotem spadł na materac. No tak… w końcu jak pojechałam do klubu to przywaliłam jakiemuś gościowi w ryj, bo nie chciał mi miejsca ustąpić. Niestety jak się potem okazało koleś miał strasznie twardą szczękę… Chyba sobie coś wybiłam, lub skręciłam, ale nie przejmowałam się tym za bardzo.
- To takie słodkie, że mi pomagasz Hiruś, ale dam sobie radę sam. No chyba, że bardzo chcesz mnie podtykać!- Uśmiechnął się do mnie pokazując przy tym śnieżnobiałe zęby.
- No jasne, że chce.- Złapałam go za ramię i podciągnęłam do góry. Will powiesił się na mnie całkowicie. Nie mógł ruszać nogami… Skutek uboczny leku Garaharta. No cóż, nie miałam wyjścia, musiałam wziąć go na ręce. Przeniosłam go przez próg jak pannę młodą. Ten znowu się wyszczerzył.
- Hiruś! Nie wiedziałem, że już jesteśmy na tym etapie! Czy to, aby trochę nie za wcześnie? Nawet się nie całowaliśmy!- Troszkę mnie to wkurzyło, więc walnęłam jego łbem o framugę drzwi. Oczywiście rozdarł się na całe gardło, ale starałam się nie zwracać na to uwagi. Gdy byliśmy już w jego pokoju zaczęłam rozmyślać jak go położyć na łóżku. Na moje szczęście nie musiałam się za długo zastanawiać, bo potknęłam się o jakąś rozrzuconą po podłodze szmatę. Wylądowaliśmy razem na łóżku. Nagle jego oczy znalazły się wyjątkowo blisko, było jasno bursztynowe, wręcz miodowe. Nie zauważyłam tego wcześniej, ale miał wyjątkowo gładkie włosy. Przejechałam ręką po jego głowie i… Zauważyłam jego uśmieszek. No tak, co ja właściwie do cholery robiłam! Kiedy się stałam taka miękka!? Żadem facet jeszcze tak na mnie nie działał. Cofnęłam rękę i zrobiłam się cała czerwona. Teraz dopiero zauważyłam, że leżałam na nim całym swoim ciałem. Czułam bicie jego serca na piersi, biło wyjątkowo równomiernie, jakby to, co się teraz działo nie miało na niego żadnego wpływu.
- Ja.. ja… - Nie mogłam się wysłowić.
- No mała... Nie musisz nic mówić… Wiem, że masz na mnie ochotę. - Przytknął swój palec do moich ust. To już było dla mnie za wiele. Tętno mi przyspieszyło, w brzuchu poczułam stado motyli. Nie wiedząc, co robię przyciągnęłam go jeszcze bardziej do siebie i złączyłam jego usta z moim.
<Willuś?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz