niedziela, 13 października 2013

Od Garaharta cd Williama

Usiadłem na krześle aby ochłonąć .
- Po prostu nie wierze - wycedziłem - Całe wyposażenie domu jest z 19 wieku i od tego czasu nic nie ubyło .Wystarczy że jesteś tutaj niecałe 24 godziny i już niszczysz kuchnie !
- Mówiłem to niechcący - zachichotał .
- Idź stąd
- Mogę pomóc ci to napra..
- Idź ! - krzyknąłem . Will popatrzył na mnie dziwnie i wyszedł bez słowa . Nie miałem ochoty użerać się z nim ... i z nikim innym . Wziąłem się za naprawianie i sprzątanie . Nie chciałem mieć w domu służby , wolałem zajmować się wszystkim sam .
Po godzinie kuchnia lśniła i szafka była naprawiona . Popatrzyłem na zegarek, dochodziła już trzecia rano . Wiedziałem że już nie zasnę więc przebrałem się i zszedłem na dziedziniec do stajni . Minąłem cztery boksy aż w końcu dotarłem do tego na końcu . Był największy i najbardziej zabezpieczony i nie bez powodu . Gerard niszczył wszystko , kopiąc i gryząc . Nie potrafiłem go tego oduczyć ... w sumie to niczego nie potrafiłem z nim zrobić . Ułożenie koni zajmowało mi w najgorszych przypadkach około miesiąca , ale teraz było inaczej . Oparłem się plecami o boks i osunąłem na ziemię . Siedziałem tak aż nie zrobiło się zupełnie jasno ...

- Will , siadanie !
- Coś się stało ? - spytał podejrzanie William kiedy zszedł do kuchni . Był tak zdziwiony moim dobrym humorem że nie skomentował różowego fartuszka w który się się ubrałem.
- Nic po prostu pomyślałem że możesz być głodny - uśmiechnąłem się do niego serdecznie i postawiłem przed nim talerz z naleśnikami z jabłkami i cynamonem . Powąchał naleśniki i obejrzał je dokładnie
- Co do nich dałeś - spytał z kamienną twarzą .
- Nic , nie mogę być po protu dobrym gospodarzem - pocałowałem go w czoło i położyłem obok talerza kubek z kawą - Smacznego
- Dzięki - uśmiechnął się i zabrał ochoczo za śniadanie .
- Jadę do kliniki w zoo , nie wiem kiedy wrócę . Mają problem z tygrysem więc może mi to zająć cały dzień . Nie zniszcz niczego jak mnie nie będzie . Pa - puściłem do niego oczko i wyszedłem przebrać się . Po kilku godzinach byłem w klatce z śpiącym mi na kolanach tygrysem . Jak ja kocham tą pracę ! ... I Williama też

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz