czwartek, 10 października 2013

Od Williama c.d Garaharta

No i zabaweczka zmiękła~! Trzeba było tylko poudawać słabiaka, bo inaczej by mnie wywalił...
Herbatę robił dobrą, trochę za mało cukru, ale trzeba to było ścierpieć. Siedział teraz przede mną i patrzył się na mnie tak jakby chciał mnie rozebrać i zaciągnąć do łóżka. Zachichotałem w duchu, to by było ciekawe~!
- Jestem bogiem~!
- Że co?- zrobił zdziwioną minę.
Roześmiałem się. Uwielbiam miny mojej zabaweczki.
- Za dodatkowe informacje biorę zapłatę~!
- Wystarczy to, że pozwoliłem ci tu mieszkać?
- Ależ oczywiście~! Jestem William Black~!
- Zawód?
- Co to, przesłuchanie?- wywróciłem oczami jak nadąsana księżniczka.- Jestem informatorem.
Wtedy zadzwonił mi telefon, ta wkurzająca melodyjka... Specjalnie ją ustawiłem by zobaczyć jak ludzie na nią reagują. Garuś zrobił minę w stylu "co to kurwa...?" Wyjąłem komórkę z kieszeni i wcisnąłem zielony przycisk.
- Halllooooo~!
- Witaj Will, masz informacje?
- Ależ oczywiście, że mam~! Cena ta sama~!
- Dobrze, musisz zrobić coś jeszcze.
- Nie wiem czy się zgodzę misiaczku~!
- Nie nazywaj mnie tak!- oj chyba się zdenerwował, fajnie!- Zajmij się gościem który nazywa się Edwin Swamp, zapłatą za niego będzie to, że będziesz się dobrze bawić.
- Zastanowię się~!- rozłączyłem się i spojrzałem na Garusia.- Sorka, praca.
- Rozumiem, może opowiesz coś o swoim życiu?
- Nie~! Bo nie ma co~!- dopiłem herbatkę i podniosłem się.
Zacząłem grzebać po szafkach, musiałem wiedzieć gdzie co się znajduje, taka już moja natura. Znalazłem nawet czekoladę~! Oczywiście automatycznie stała się moja~! Zrobiłem parę piruetów na środku kuchni i uśmiechnąłem się do mężczyzny, który patrzył na mnie jak na idiotę.
- Chyba jednak wyrzucę cię przez okno....- mruknął.
Roześmiałem się.
- Nie wiesz na co mnie stać Garek, mogę cię tak nazywać prawda? Albo doktorek, bo w końcu jesteś nim, tylko że zwierzęcym~!
- Nie możesz mnie tak nazywać.- ale fajnie zmarszczył czoło...
- Dzisiaj wieczorkiem wybiorę się do miasta~! A ty co będziesz robić~?- usiadłem mu na kolanach.

(Garuś?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz