Położyłem się obok niego by zobaczyć jak zareaguje gdy się obudzi, przedtem oczywiście przeszukałem cały jego pokój~!
- Znamy się kilka godzin i już ci się śnię, mamrotałeś moje imię prze sen~!- zaśmiałem się.
- C-co?! Wypierdalaj!
Oj, Garuś się wkurzył~! Jak miło~! Doktorek spał trzy godziny i żałowałem, że muszę zaraz wychodzić, miałbym teraz wiele zabawy, denerwując rozdrażnionego Garuśka. Nie miałem jednak zamiaru ruszyć się z łóżka, robiłem tak, by doprowadzić go do ostateczności. Patrzyłem się na niego i uśmiechałem w swoim stylu, tak, jak ja to tylko potrafię. Mężczyzna na chwilę się chyba zastopował, potem zerwał się na równe nogi i złapał mnie z koszulkę.
- Ejjj~! Bo mi bluzkę podrzesz~!
On tylko warknął i wyrzucił mnie za drzwi (zamykając je potem z trzaskiem), włożył w to tyle siły, że uderzyłem o równoległą ścianę. Zacząłem się śmiać. Głośno i psychopatyczne, chciałem by Garahart usłyszał. Potem nagle przestałem i sprawdziłem godzinę na jednym ze swoich telefonów. Czas wychodzić. Podskoczyłem i ruszyłem do wyjścia, założyłem swoją budyniową kurteczkę i sprawdziłem czy mam swój nóż i pistolet. Były, czas trochę popracować w terenie. Wyszedłem na dwór, podskakując z nogi na nogę podbiegłem do swojego samochodu. Robiło się już ciemnawo i bardzo dobrze~! Uśmiechnąłem się i zapaliłem samochód. Potem pojechałam do miasta.
Pora zmienić swój charakter.
Gdy dojechałem było już ciemno, zaparkowałem na jakimś parkingu i ruszyłem na spacerek. Idąc wskakiwałem na murki, balansowałem na krawężnikach i barierkach. Zaczepiałem omijających mnie ludzi by zobaczyć ich zabawne reakcje. W końcu wszedłem w zapyziałą uliczkę, gościu z którym mam się spotkać, ma jakieś zaburzenia psychiczne i uważa, że wszystko stracił. Głupie jest takie myślenie, ale głupsze jest to, że zadarł z gangiem. Misiaczek powiedział, że gościu go wkurwił, więc mam się zabawić... A ja lubię się bawić moimi zabawkami~!
Wskoczyłem na schody pożarowe i wszedłem po nich na dach, tam już czekał Edwin. Stał na krawędzi. Uśmiechnąłem się szeroko i podszedłem do niego.
- Witam.
- O... Tony, cześć.- nawet na mnie nie spojrzał, a tak dla informacji... Tony to moje fałszywe imię~!
- Co chcesz zrobić?
- Zakończyć to.
- Jesteś tego pewien? Czy jesteś gotowy na śmierć?
- Nie chcę umierać...- Ale głupie gadanie....
- Zastanów się nad tym, jesteś chory, twoja żona cię zdradza, a twoja córka jest dziwką. Czy warto żyć dla czegoś takiego?
- Nie.- rozpłakał się.
- To skocz, niczego nie stracisz.
Tutaj była chwila ciszy, która kłóła mnie w uszy, jego mina była boska, a te wszystkie emocje... Po prostu fascynujące, ten człowiek który koło mnie stoi jako jeden z wielu uznał mnie za swojego boga, jest moją zabawką która nie dość, że się mnie nie posłuchała, to jeszcze mi się znudziła.
- Skaczę.
Przechylił się, lecz złapałem go za kurtkę, tak, że zawisł na krawędzi. Wybałuszył oczy i zaczął krzyczeć.
- Wciągnij mnie z powrotem! Nie chce umierać!
- Za późno.- uśmiechnąłem się sadystycznie i puściłem go.
Usłyszałem krzyk, a potem tłumiony "plask". Wybuchnąłem śmiechem i spojrzałem w dół, dozorca będzie miał sporo pracy, ale te kolory... Ta mozaika z krwi! Piękne!
Stałem tak jeszcze chwilę i wróciłem sobie do samochodu. W nowym domciu byłem o drugiej, w nocy oczywiście.
Pora znów zmienić swój charakter.
Wszedłem do domciu cicho i na paluszkach, dzisiaj niestety nie przydał mi się mój nóż i pistolet, ale pewnie niedługo go użyję~! Wszedłem do kuchni, nie zapalałem światła bo nie chciałem obudzić doktorka. Niech sobie chłopak pośpi. Chciałem sobie zrobić kawę bo muszę jeszcze popracować przy laptopie, a zaczynają mi się kleić oczy. Bardzo często nie przesypiam nocy, takie jest już moje życie.
Kubki były w górnej półce, wspiąłem się na blat i zacząłem w niej szperać, coś puknęło, coś stuknęło i cała szafka się oderwała. Kompletnie nie wiedziałem jak ja to zrobiłem, ale wszystko poleciało na podłogę z wielkim hukiem, chciało mi się śmiać. A gdy w przejściu zjawił się Garus to myślałem że nie wytrzymam i zaraz się posikam. I do tego zastał mnie w takiej dziwnej pozie~!
- CO TY KURWA ROBISZ?!
- Spadło~! To nie moja wina~!- udawałem niewiniątko.
(Garuś?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz