poniedziałek, 14 października 2013

Od Hiran c.d Williama

Ruszyłam w podskokach do pokoju Garaharta. Było gorzej niż myślałam, ale moje zwinne i zgrabne rączki sobie z tym poradzą! Zaczęłam od łóżka. Okazało się, że środkowa noga się złamała, przez co wszystko inne też poszło. Szybko wszystko podparłam jakimiś książkami, które znalazłam na dnie szafy i jakoś się trzymało… Właśnie, jakoś, bo jak tylko usiadłam znowu się rozwaliło. Trzeba spróbować inaczej… Wyjęłam wszystkie nogi, a raczej ich pozostałości i już wszystko grało. Jakbym nie mogła zrobić tak od razu… Teraz pozostało tylko posprzątać rozwalony zegar i kubek.. Miejmy nadzieje, że nie był sentymentalistą, bo nic z tym nie mogłam już zrobić. Przed wyjściem jeszcze raz spojrzałam na moje dzieło. Było tak jak powinno być, miejmy nadzieję, że Garuś nie zauważy różnicy.
Teraz pozostało mi już tylko pójść do… Ehhh… właściwie gdzie powinnam pójść? Zajrzałam do Willa. Biedak się nudził. Leżał bez ruchu z otwartymi oczami… przerażające.
- Ekhem… Will? Gdzie mam spać?- Zapytałam.
William otrząsnął się i spojrzał na mnie. Uśmiechnął się od uch do ucha pokazując ząbki. Jak ja go kocham! To jest aż chore. Ale z radością mogę obwieścić, że jakby miłość była chorobą i wymyśliliby na nią lek, nie wzięłabym go. To było takie przyjemne uczucie. Głos Willa wyrwał mnie z zadumy:
<Will? Mogę z tobą spać? xD>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz