- Mam ich jeszcze kilka w zanadrzu - postawiłem przed nią talerz i kubek kawy .
- Czas naszpikować Willa - wziąłem w rękę dupną strzykawkę .
- Tylko nie bądź delikatny
- Nie mam zamiaru
Will leżał rozwalony na całą długość łóżka . Szturchnąłem go delikatnie .
- Wstawaj królewno
- Nie ! - obrócił się i spojrzał na mnie - Mam ochotę cie wydymać
- Może później teraz muszę ci zmienić bandaż
- Ech .. Życie jest niesprawiedliwe
- Wiem coś o tym - Wziąłem go na ręce i zaniosłem na dół . Szybko uwinąłem się ze zmianą opatrunku . Wszystko goiło się ładnie .
- Dam tobie kule do chodzenia , możesz już powoli sam się przemieszczać - odwróciłem się szybko od niego widząc że uważnie mi się przygląda . Nie miałem ochoty na drażnienie się z nim .
- Coś się stało ? - spytał dziwnie ... ludzkim głosem , przepełnionym troską .
- Nic - podałem mu kule i wyszedłem szybko z piwnicy zapominaj że Will będzie trochę się męczył z tymi schodami . Ubrałem w pospiechu koszulę i wyszedłem na dziedziniec . Wchodząc do stajni jak zawsze przywitał mnie kwik przestraszonego konia . Oparłem się plecami o boks i osunąłem na ziemię , jak zawsze kiedy chciałem pomyśleć . Musiałem zasnąć bo obudził mnie Will szturchając kulą .
( Will)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz